July 30, 2016

THE DAY OF MY LIFE

THE DAY OF MY LIFE
Hey! Mieliście kiedyś takie uczucie, że chcielibyście aby dana chwila trwała wiecznie?  Jestem pewna ze tak! Ja tak miałam z tym dniem.

A więc był to ciepły dzień, lekki wiaterek powiewał na wszystkie strony, a promienie słoneczne delikatnie opadały na każdą buzie w pobliżu. 
Jednym słowem idealny dzień, aby spędzić go z znajomymi.



Korzystając z okazji, że moja przyjaciółka Klaudia wzięła ze sobą aparat poszliśmy zrobić sobie małe sesję. Po paru zdjęciach poszłyśmy oglądać jak grają w piłkę, a później znowu na zdjęcia. Tak powoli i miło mijał nam wspólny czas. Oczywiście co chwilę zmieniała się nam ekipa to ktoś sobie poszedł to przyszedł, więc przynajmniej nie byliśmy skupieni tylko na paru osobach, z którymi rozpoczęliśmy dzień.



Żeby nie być monotonnym i nie robić nic poza zdjęciami poszliśmy zagrać uwaga, uwaga! W ciuciubabkę haha.
Było dużo przy tym śmiechu a zwłaszcza gdy taki jeden chłopak biegnąc wpadł w drzewo i gdy ktoś przypadkowo klepnął Klaudię w pupę, wszystko poszło na niewinnego chłopaka. Fajnie było wrócić do zabawy, w którą często grało się z znajomymi lub kuzynostwem gdy było się małym, aby się nie nudzić. Można było poczuć dzieciństwo na nowo i przypomnieć sobie wiele wspaniałych wspomnień :)



Gdy stwierdziliśmy, że czas porobić coś innego trochę się rozdzieliliśmy, każdy poszedł w swoją stronę, ja poszłam coś zjeść i tam spotkałam Kingę, która akurat siedziała sobie na ławeczce. Po zjedzeniu, poszłyśmy na (kolejne) zdjęcia.
Porobiłam parę naprawdę ślicznych zdjęć Kindze, po czym dołączyła się do nas Klaudia, która została naszym fotografem (nic nowego haha) i zrobiła nam wiele pięknych i uroczych zdjęć.





Po paru minutach spotaliśmy innych znajomych i wkopaliśmy kolegę, który został naszym fotografem, co najlepsze okazał się bardzo dobry w te klocki, porobił nam kilka zdjęć i dziewczyny, które do nas dołączyły sobie poszły.
Z osobami, które zostały wpadliśmy na pomysł. żeby porobić sobie zdjęcia zza drzew, ale wyszło to jak wyszło i zostawię bez komentarza haha




Nie mam bladego pojęcia jak to się stało, ale gdy znów zobaczyłam Kingę, która przez prawie cały czas była ze mną, była cała mokra. Poprosiła mnie abym z nią poszła po wodę do łazienki. Dopiero wtedy zobaczyłam co się dzieje. Większość osób biegało z butelkami wody i nawzajem się polewali. Mnie oczywiście to nie ominęło.
Idąc do łazienki, zostałyśmy zaatakowane z Kingą przez kolegę, ale nie oblał nas za dużo, bo większość poleciała po nogach, więc też się z tego powodu cieszyłam, bo miałam nadzieję, że pozostanę sucha, jednak tak się nie stało.




Wracając sobie już spokojnie z pełną butelką wody, naglę od tył całkiem inny kolega, którego zresztą mało znam zaskoczył mnie i wylał mi na głowę całą butelkę wody. Byłam jednocześnie zdenerwowana jak i tym rozśmieszona, ponieważ mogłam to przecież przewidzieć.
Szczerze mówiąc później wyszło mi to na dobre, ponieważ stałam w samym słońcu z przyjaciółką czekając na autobus.



Jednym słowem naprawdę był to udany dzień i mimo, że upłynęła już połowa wakacji polecam szczerze i z całego serca spędzić je jak najlepiej, kolekcjonując wspomnienia, które na starość będziemy z uśmiechem wspominać. Może i weźmiecie mnie za jakąś pokręconą, że tyle razy robiłam zdjęcia w ten dzień, ale szczerze to było warto, ponieważ połowę wywołałam i mam naprawdę super pamiątkę! Mam przynajmniej pewność, że tego dnia nie zapomnę i zostało one w jakiś sposób zapisane dla moich potomków :)


Copyright © 2016 Nicoole-Nicolee , Blogger